perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: zwierzeta

Zasiadłam do bloga zupełnie bez chęci pisania, co zdarza mi się rzadko, bo zwykle gdy piszę, mam ochotę pisać i dlatego właśnie piszę.

Nie mam także kompletnie pomysłu, jak opowiedzieć o dzisiejszym wydarzeniu w sposób swojski i niebanalny. Więc najprościej:
Byłam z Piratem w warszawskim zoo. Najpierw zwiedzaliśmy wnętrza budynków, bo przyjechaliśmy tak późno, że niedługo miały być zamykane. Zobaczyliśmy wtedy włochate tarantule i ptaszniki, szczerzącego zęby rekina (Bynajmniej nie w uśmiechu. A może…), żółwia, który wpadł do wody i polatujące w złowieszczych ciszy i mroku nietoperze.
Potem oglądaliśmy zwierzęta zażywające niewoli na zewnątrz: lwa o wzruszającej królewskości, małego geparda, który na nasze nawoływania lekceważąco położył się tyłem, małpkę, która wyglądała jak filozof i wszelkiego rodzaju ptactwo wodne i lądowe (i te inne też).
Żubry, żaby, jaki, kozy, kury, króliki, agamy, skorpiony, ryby, konie, foki, hipopotamy, osły, flamingi, tukany, lemury, pustułki, zapach stajni, zapach kwiatów… to wszystko wkrótce przestało dziwić.
W samotności i ciszy swojego pokoju, wśród znanych barw i kształtów, wśród znanego bałaganu, nie czuję się tak, jakbym zobaczyła faunę całej Ziemii. Jestem tą samą dziewczyną, której życie kryje się gdzieś po jaskiniach.
Może część barwnych stworzeń zamieszkała w mojej wyobraźni i pamięci. Nie wszystkie, bo jest za mało miejsca. Na pewno na dłużej przygarnę małpkę niespiesznie głaszczącą swoją małą towarzyszkę i kozła, który chyba chciał być głaskany.
Pirat to nie zło
Bo Pirat w zoo
Karmi zwierzęta:
Gąski, koźlęta,
Owce i małpy,
Strusie, gepardy,
A nawet hieny
Piszące treny.

Wakacje… ile słodyczy w tym słowie. Jak w zeszłym roku, chodzę na swoje ulubione samotne wyprawy w miejsca zielone i ciche. Dzisiaj wybrałam się na taką po krótkim spotkaniu z Karoliną, na której robiłyśmy sobie zdjęcia.

W niesamowicie długiej drodze powrotnej do domu, nagrywałam film o tej drodze. Wyobrażałam sobie, że szukam jakiegoś cudownego miejsca. Znalazłam je.
Jednak wcześniej zatrzymałam się nad parą kaczorów (w zeszłym roku po spotkaniu z Karoliną, na którym robiłyśmy zdjęcia, biegałam z aparatem po całym osiedlu za kaczką z małymi, zatem pora na odmianę). Przez jakiś czas kręciłam o nich film, aż jeden z nich zniecierpliwił się, wykonał kilka szybkich ruchów ogonem i z pluskiem odleciał.
Potem, oczarowana urokiem ciemniejącego świata, weszłam na małą ścieżkę między młodymi brzózkami a ogrodzeniem kościoła. Nagrałam kilka krótkich filmów i wtedy je zobaczyłam – miejsce. Było juz prawie zupełnie ciemno. Za ogrodzeniem, na trawie, paliła się mała lampka. Wokół rosły fioletowe kwiaty. Tworzyło to krainę zaciszną i pełną uroku – nie z tego świata. Nagrałam to.
W zaroślach usłyszałam szelest. Czy to kot? „Kicii, kiiiiici…”. Nie, to jeż! Wysunąl pyszczek i po chwili odnalazł moje utkwione w nim spojrzenie. Nie robiłam zdjęcia, żeby nie oślepić go lampą błyskową (zresztą nie lubię zdjęć z lampą błyskową). Po chwili odszedł dalej, ale wciąż go widziałam i jednak zrobiłam parę zdjęć.
Gdy jestem sama, w atmosferze własnych dumań i w pięknym otoczeniu, przenoszę się czasami jakby w krainę mojej wyobraźni, która staje się realnym światem. W tym świecie zwierzęta i rośliny rozumieją moje słowa, a woda odbija niebo znające moje uczucia. Ludzie są niepotrzebni.
Jeśli kiedyś ktoś wybierze się ze mną na taką wyprawę – koniecznie pogodnym letnim wieczorem – niech słucha moich rozmarzonych słów i nie komentuje. Jeśli tylko chce znaleźć się w tym samym miejscu.

… i moje lenistwo. I dużo tekstu w podręczniku wydawnictwa WSIP. I mało czasu do matury. Przeażająco, lecz nie paraliżująco mało. Ale zdążyłam już usłyszeć, ile trzeba czasami nauczyć się w nocy przed egzaminem na studiach. Biorąc to pod uwagę, zostałao naprawdę dużo czasu. (Chociaż szczerze pisząc, zrobiło mi się naprawdę słabo, gdy przekartkowałam zwierzęta, dotąd nietknięte).

Wstęp.

Zwierzęta - wielokomórkowe i cudzożywne. Na przynależność do ich królestwa wskazuje przede wszystkim obecność kolagenu w ich substancji pozakomórkowej. Komórek nie okrywa ściana komórkowa, w błonach komórkowych – cholesterol, a na ich powierzchni - glikokaliks. W podziale komórki uczesniczą centriole. Między komórkami – desmosomy i inne połączenia międzykomórkowe. Między komórkami – substancja pozakomórkowa z wody, białek, cukrów i włókien białkowych, głównie kolagenowych, która łączy się z komórkami dzięki półdesmosomom.
Tylko u zwierząt w rozwoju zarodkowym występuje blastula. Jest to stadium rozwoju zarodka, przypomina kształtem piłkę, a zbudowana jest z jednej warstwy komórek otaczających wypełnioną płynem jamę. Przynajmniej na jednym etapie rozwoju zwierzęta są zdolne do przemieszczania się.
Łasica

  • RSS