perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: pisanie

On

Brak komentarzy

Jan Parandowski to jednak stanowczo mistrz. No, zobaczcie sami:
„Od półtora wieku tytoń stał się nieodstępnym towarzyszem pracy pisarskiej, co
w pewnym purytańskim krytyku angielskim wzbudziło podejrzenie, że może to być
przyczyną stopniowego zanikania geniuszów. W jego oskarżeniu odezwały się po raz ostatni
klątwy, jakimi ścigano tytoń przez dwa stulecia, od końca wieku XVI, kiedy zaczął się
rozpowszechniać w Europie. Papieże go potępiali, kaznodzieje grozili tym, co „piją
smrodliwe ziele diabelskie”, że tak samo w piekle wędzić się będą w jego dymie, dekretami
królów i parlamentów wydawano srogie zakazy, ustanawiano kary: łyk fajki lub niuch
tabaki mógł wiele człowieka kosztować” – Alchemia słowa
Prawda, że prosto? Bez zbędnych komplikacji? Że dobitnie? Że z humorem? A gdy czytam inne rzeczy, jakieś opracowania, to od początku do końca jednego zdania, zdążę pięć razy zgubić sens. To samo jest w moich wypracowaniach. Prostoto, siostro prawdy, przybywaj!

Zasiadłam do bloga zupełnie bez chęci pisania, co zdarza mi się rzadko, bo zwykle gdy piszę, mam ochotę pisać i dlatego właśnie piszę.

Nie mam także kompletnie pomysłu, jak opowiedzieć o dzisiejszym wydarzeniu w sposób swojski i niebanalny. Więc najprościej:
Byłam z Piratem w warszawskim zoo. Najpierw zwiedzaliśmy wnętrza budynków, bo przyjechaliśmy tak późno, że niedługo miały być zamykane. Zobaczyliśmy wtedy włochate tarantule i ptaszniki, szczerzącego zęby rekina (Bynajmniej nie w uśmiechu. A może…), żółwia, który wpadł do wody i polatujące w złowieszczych ciszy i mroku nietoperze.
Potem oglądaliśmy zwierzęta zażywające niewoli na zewnątrz: lwa o wzruszającej królewskości, małego geparda, który na nasze nawoływania lekceważąco położył się tyłem, małpkę, która wyglądała jak filozof i wszelkiego rodzaju ptactwo wodne i lądowe (i te inne też).
Żubry, żaby, jaki, kozy, kury, króliki, agamy, skorpiony, ryby, konie, foki, hipopotamy, osły, flamingi, tukany, lemury, pustułki, zapach stajni, zapach kwiatów… to wszystko wkrótce przestało dziwić.
W samotności i ciszy swojego pokoju, wśród znanych barw i kształtów, wśród znanego bałaganu, nie czuję się tak, jakbym zobaczyła faunę całej Ziemii. Jestem tą samą dziewczyną, której życie kryje się gdzieś po jaskiniach.
Może część barwnych stworzeń zamieszkała w mojej wyobraźni i pamięci. Nie wszystkie, bo jest za mało miejsca. Na pewno na dłużej przygarnę małpkę niespiesznie głaszczącą swoją małą towarzyszkę i kozła, który chyba chciał być głaskany.
Pirat to nie zło
Bo Pirat w zoo
Karmi zwierzęta:
Gąski, koźlęta,
Owce i małpy,
Strusie, gepardy,
A nawet hieny
Piszące treny.

Taki tytuł nosi książka Jana Parandowskiego, której treści obecnie asymiluję i którą gorąco polecam wszystkim chcącym pisać. Autor przechodzi kolejno przez wiele, jeśli nie wszystkie aspekty twórczości literackiej i przedstawia je z punktów widzenia różnych pisarzy i różnych… epok. Na początku książki za przykłady brał dzieła, o których nigdy nie słyszałam, a mimo to było dla mnie jasne, co ma na myśli (chociaż czułam się pewniej gdy pisał o wielkiej Improwizacji Mickiewicza, po której nasz wieszcz osłabł z… emocji?).

Język jest piękny, metafory oryginalne.
Przekaz przejrzysty, myśli odkrywcze (kto by pomyślał, jak bardzo pomagać lub przeszkadzać mogą pisarzowi żona, choroba, bieda, więzienie, gwar miasta i narzędzia pracy!)
Jedyne, co mnie razi, to nieugiętość niektórych osądów autora, jakim potem zaprzecza. Ale to jest chyba właśnie technika różnych punktów widzenia…

Witaj

Brak komentarzy
Za żaluzjami od dawna mrok. Aluzja do udania się na spoczynek. Ale wolę zacząć pisać bloga. Witaj, blogu.
Dlaczego?
Bo muszę napisać, co myślę nie tylko pamiętnikowi.
Bo może to, co wymyśliłam przyda się Tobie, czytającemu. Witaj, Czytający.
Bo powinnam uporządkować ten czas przed matuą. Takie publiczne porządki.
Dzielić się swoimi odkryciami na niskim poziomie z Bezimiennymi? Chyba, że zostawią komentarze? Przerażające!
Wspaniałe!
Witaj
Chciałam zacząć tego posta słowami „Cześć! Mam na imię Agnieszka i mam 18 lat.”, ale bardziej podobają mi się na końcu.

  • RSS