perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: matura

Przyszły do sali razem z panią od biologii. Za rączkę.

polski-74%
angielski-96%
matematyka-66%.
A co do tych najważniejszych, od których zależy medycyna:
chemia-53%(!!!)
biologia-78%
fizyka-50%(!)
Mimo to dziesięć rejestracji na medycynę jest złożonych. Ciekawe, ciekawe, czy się gdzieś dostanę. Jeśli nie, plany, ogólnie zaakceptowane przez tych, którzy do niedawna za mnie odpowiadali prawnie: przez następny rok chodziłabym na kurs sikory, a potem poprawiała maturę.
Zarejestrowałam się po kryjomu też na polonistykę, jednak szanse są równie małe. Ale ze mnie nieuk!

Tak, to właśnie on. Ostatnio maturzyści mierzyli się z polskim, matmą i angielskim. Z przyjemnością słucham pytań, jak mi poszło oraz przyjmuję i ofiaruję swoje „powodzenia”. Zwykle. Bo gdy pójdzie mi źle, wolę, żeby ktoś zniknął – ja albo świat. Może to zbytnie przejaskrawienie. 

Polski, który uważam za prosty poszedł mi raczej dobrze, tak samo nieskomplikowany i przyjazny angielski. Matematyka niestety tak sobie, bo mimo że łatwa, źle zorganizowałam sobie czas pisania.
Oczywiście mam na myśli podstawy.
Z ustnego polskiego mam tylko połowę punktacji, czemu w sumie się nie dziwię, bo nie przeczytałam nawet książek z bibliografii. A tak lubię swój temat! „Motywy biblijne w poezji XX-wiecznej”. W przygotowaniu najbardziej pomogła mi kochana Magdalenka, dwukrotnie wysłuchując mojego ględzenia i zauważając istotny błąd kompozycyjny. Tak samo mama i siostra, które powiedziały, żebym mówiła wolniej i wyraźniej (hm…).
Nieszczęsny lub i szczęsny czas rozszerzeń dopiero nadchodzi. Za dwa dni piszę biologię. Dowiedziałam się niedawno, że najważniejsze, aby powtórzyć genetygę, biotechnologię, związki organiczne, fiziologię organizmów i to, co dzieje się w komórce, a także ekologię i dopiero potem botanikę i zoologię.
A ja nie wiem, co to fotosynteza! No dobrze, wiem. Ale nie mam pojęcia, jakie są substraty i produkty cyklów Krebsa i Calvina. I co to cykl Krebsa!
A na dodatek ostatnio postanowiłam, że idę na polonistykę. Że medycyna to jednak nie dla mnie. Ale moja niezachwiana wola zmiany kierunku jakoś rozpłynęła się tego samego dnia. Zresztą zmiana teraz jest niemożliwa.
A że chcę być dobrą Agnieszką i pisać różne ładne rzeczy, a do tego iść  jednak na medycynę, muszę jak najlepiej napisać te matureńki, które mnie czekają i doczekać się nie mogą. Dlatego są tak blisko.
Pozdrawiam Was, drodzy LUDZIE, tak często zakręceni w błędnych kołach swojej codzienności! 

Zostałam zmotywowana do nauki, a wobec tego do pisania biologicznych notatek na blogu. Czasu jest niewiele, trzeba szybko wyciągać wnioski. Pisałam na blogu – uczyłam się. Nie pisałam – prawie się nie uczyłam. Zatem do dzieła.

Ale najpierw o tym, że zmotywowała mnie koleżanka, której sposób myślenia jest bardzo nastawiony na działanie, a przy tym dość bliski mojemu (niepojęte). Dziękuję, Koleżanko. (Prawie jak „dziękuję, towarzyszu”.)
Napiszę o tym, jak ewoluowały różne narządy czy tkanki, czy jeszcze inne rzeczy zwierzęce.
Jedynymi beztkankowymi zwierzętami [Przez chwilę zastanawiałam się, jak to napisać. "Zwierzącami"? "Zwierzątkami?"] są gąbki i niektóre zwierzęta, które trudno przyporządkować do jakiejkolwiek grupy systematycznej.
Inne posiadają tkanki: nabłonkową, mięśniową, łączną i nerwową. Z tkanek i/lub ich wytworów powstają narządy.
Kiedy te same narządy u spokrewnionych zwierząt rozwijają się w różny sposób, mówimy o narządach homologicznych, a zjawisko takie nazywamy dywergencją. Gdy narządy z różnych struktór zarodkowych rozwijają się tak, by pełnić tę samą funkcję, najczęściej pod wpływem warunków środowiska, są one analogiczne, a zjawisko to określamy jako konwergencja.

… i moje lenistwo. I dużo tekstu w podręczniku wydawnictwa WSIP. I mało czasu do matury. Przeażająco, lecz nie paraliżująco mało. Ale zdążyłam już usłyszeć, ile trzeba czasami nauczyć się w nocy przed egzaminem na studiach. Biorąc to pod uwagę, zostałao naprawdę dużo czasu. (Chociaż szczerze pisząc, zrobiło mi się naprawdę słabo, gdy przekartkowałam zwierzęta, dotąd nietknięte).

Wstęp.

Zwierzęta - wielokomórkowe i cudzożywne. Na przynależność do ich królestwa wskazuje przede wszystkim obecność kolagenu w ich substancji pozakomórkowej. Komórek nie okrywa ściana komórkowa, w błonach komórkowych – cholesterol, a na ich powierzchni - glikokaliks. W podziale komórki uczesniczą centriole. Między komórkami – desmosomy i inne połączenia międzykomórkowe. Między komórkami – substancja pozakomórkowa z wody, białek, cukrów i włókien białkowych, głównie kolagenowych, która łączy się z komórkami dzięki półdesmosomom.
Tylko u zwierząt w rozwoju zarodkowym występuje blastula. Jest to stadium rozwoju zarodka, przypomina kształtem piłkę, a zbudowana jest z jednej warstwy komórek otaczających wypełnioną płynem jamę. Przynajmniej na jednym etapie rozwoju zwierzęta są zdolne do przemieszczania się.
Łasica

Mejoza, obejmująca dwa podziały, występuje tam, gdzie organizmy rozmnażają się płciowo. W jej wyniku powstają cztery komórki haploidalne. Jako że liczba chromosomów zredukowana jest o połowę, mejoza nazywana jest podziałem redukcyjnym (zaznaczanym tak: R!). U zwierząt komórki haploidalne to gamety, które łączą się w diploidalną zygotę. U roślin i niektórych glonów komórki haploidalne powstałe w wyniku mejozy to zarodniki, które zamiast od razu połączyć się w zygotę, przechodzą podziały mitotyczne i tworzą gametofity, dopiero wytwarzające gamety.

Funkcja mitozy: redukcja liczby chromosomów, aby podczas zapłodnienia nie następowało ich zwielokrotnienie, spowodowanie zróżnicowania genetycznego potomstwa.
A teraz quickly przebieg mejozy…
Najpierw jedyna w mejozie interfaza z replikacją DNA. A potem…
Mejoza I:
  • profazaI: [Nikt tak naprawdę nie przystaje do tego świata, bo wszyscy mamy nieśmiertelne dusze. Czemu jestem tak okropna, czemu?] Kondensacja chromosomów, a potem koniugacja chromosomów homologicznych – przylgnięcie ich do siebie na całej długości. [I kto mówi, że to przeciwieństwa się przyciągają? Muj wujek to mądry człowiek, który twierdzi odwrotnie.] Takie połączone chromosomy to biwalenty, a że w każdym biwalencie są cztery chromatydy, kompleks ten nazywamy też tetradą. Zachodzi wtedy crossing-over, czyli wymiana fragmentów materiału genetycznego między chromatydami chromosomamów homologicznych. Następnie zanika koniugacja, jednak zostaje chiazma, czyli połączenie w miejscu wymiany. Rozpoczynają się też procesy zakończone podczas…
  • metafazy I: tworzy się wrzeciono podziałowe, zanika otoczka jądrowa, a tetraedry ustawiają się centromerami w płaszczyźnie równikowej wrzeciona. Do każdego centromeru przyczepiają się mikrotubule.
  • anafaza I - chromosomy homologiczne są przyciągane do przeciwnych biegunów. Przypadek decyduje o tym, gdzie trafi matczyny, gdzie ojcowski. Przy każdym biegunie znajduje się przypadkowy zestaw chromosommów matczynych i ojcowskich, po jednym z każdej homologicznej pary.
  • telofaza I - częściowa dekondensacja chromosomów, odtworzenie otoczki jądrowej. Powstają dwa jądra hpaloidalne.
Mejoza II:
  • profaza II: kondensacja chromomów, rozejście się centrioli.
  • metafaza II: zniknięcie otoczki jądrowej, ustawienie chromosomów w płaszczyźnie równikowej komórki, przyczepienie mikrotubuli do centromerów.
  • anafaza II: zanik sił łączących chromatydy siostrzane i przemieszczenie się nich do przeciwległych biegunów. Każda z nich zostaje samodzielnym chromosomem.
  • telofaza II: pojawienie się otoczki jądrowej i dekondensacja chromosomów.
Po cytokinezie powstają cztery komórki haploidalne. Zaznaczam, że tylko w mejozie I następuje zredukowanie o połowę liczby chromosomów.
geny

Cykl komórkowy ma trzy fazy:

1interfazę - najdłuższą, a w niej faza S, gdy nastepuje podwojenie się chromosomów. W trakcie interfazy następuje także wzmożona synteza białek tworzących organelle komórkowe lub enzymy, kwasu neoksyrybonukleinowego, a w jąderku synteza RNA – to jego cząsteczki przenoszą informacje o budowie białek z jądra do cytoplazmy. W interfazie także zwiększa się liczba centrioli, aby mogło powstać wrzeciono podziałowe. nie jest tak w przypadku roślin nasiennych, których jądra dzielą się bez udziału wrzeciona.
2 - podział jądra, więc mitozę lub mejozę,
3 – podział cytoplazmy – cytokinezę [u grzybów, z tego, co pamiętam, połączenie cytoplazmy to plazmogamia, a połączenie jąder - kariogamia i może być plazmogamia bez kariogamii...]
2 i 3 – faza M.
Funkcje mitozy: wzrost organizmu, regeneracja jego tkanek, dostarczenie komórek potomnych o takim samym materiale genetycznym, a także umożliwienie rozmnażania bezpłciowego niektórym organizmam.
Składa się z czterech faz:
Profazy - formowanie się podwójnych chromosomów z chromatyny (dzięki temu nici chromatynowe nie splątują się w czasie podziału), zanik jąderka i otoczki jądrowej, rozejście się par centrioli do przeciwległych biegunów komórki, początek powstawania wrzeciona podziałowego – mikrotubul rozciągniętych między biegunem, a równikiem komórki.
Metafazy - dotarcie par centrioli do przeciwległych biegunów, zkończenie formowania się wrzeciona, ustawienie chromosomów w płaszczyźnie równikowej komórki, do każdej chromatydy siostrzanej przyczepienie dwóch mikrotubuli.
Anafazy - Podzielenie  centromeru na dwie części. Każda z dwóch chromatyd siostrzanych staje się odrębnym chromosomem i, ciągnięta przez skracające się mikrotubule, wędruje do jednego z biegunów komórki.
Telofazy - odwrotność profazy. Tak więc tworzy się otoczka jądrowa, następuje dekondensacja chromosomów, zanika wrzeciono podziałowe i tworzy się jąderko  [Zanika, tworzy się... ale jakim cudem? To cud.]
W efekcie powstają dwa jądra potomne i przebiec może cytokineza - tworzenie się przegrody dzielącej nowe komórki. U zwierząt polega ona na stopniowym pogłębianiu się przewężenia w płaszczyźnie równikowej komórki macierzystej, a u roślin za pomocą fikoplastu (wrzeciono zanika, a między nowymi jądrami pojawia się fikoplast. Równolegle do niego formuuje się ściana komórkowa), fragmoplastu (wrzeciono nie zanika, lecz przybiera bardzej beczułkowaty kształt, a nowa ściana komórkowa powstaje prostopadle do niego. Ten typ cytokinezy jest typowy dla roślin lądowych), lub trwałego wrzeciona kariokinetycznego (ściana komórkowa tworzy się odod brzegu i rośnie, aż „przecina” wrzeciono).
Rozstanie

Przyszła kolejna noc… zaległości powiększają się, a tymczasem mam zamiar jutro iść do szkoły. I tymczasem widziałam dzisiaj Istotkę. Zgnębiona i bezbronna wobec ogromu świata, a tak kochana…

Oraz tymczasem, zanim zacznę zupełnie się załamywać: mitoza i mejoza – podziały komórkowe związane z rozdzieleniem chromosomów do komórek potomnych.
Chromosomy - skondensowana chromatyna (a więc cząsteczki DNA, białka histonowe oraz RNA), składniki jądra komórkowego, ich liczba w komórce jest cechą gatunkową, na przykład u człowieka jest ich 46. Można je zidentyfikować na podstawie indywidualnych cech morfologicznych, jak kształt, długość, wzór prążków oraz miejsce przewężenia – centromeru. Chromosom, który ma konkretny wygląd, nosi zawsze tę samą grupę genów, od których zależą konkretne cechy.
Chromosomy występują parami, zatem liczba chromosomów w komórkach somatycznych – niepłciowych – zwierząt i roślin naczyniowych jest zawsze parzysta. Para chromosomów to chromosomy homologiczne, mające taki sam kształt. Jeden z nich pochodzi od matki, drugi od ojca. [Od tego momentu wyłapuję tylko rzeczy wydające się naprawdę ważne, ponieważ czasu jest tak mało, a stron tak dużo. A przecież chcę być w tym roku na medycynie!]
W każdym z chromosomów homologicznych, w takiej samej odległości od centromeru, mogą występować różne warianty określonej cechy. Na jednym może być allel warunkujący niebieskie oczy, a na drugim allel warunkujący oczy piwne [Jakie wolisz, Czytelniku?].
Jądro z parami chromosomów homologicznych – to jądro o diploidalnej liczbie chromosomów (2n)
Jądro z jednym chromosomem z homologicznej pary – o haploidalnej liczbie chromosomów (1n).
Karotyp - to zestaw chromosomów danej osoby wyizolowanych z jej dowolnej komórki somatycznej, wybarwionych, sfotografowanych, wyciętych z mikrofotografii i poukładanych w pary homologiczne pary zgodnie z wielkością. Jego analiza pomaga w wykryciu zaburzeń genetycznych, rozpoznawanych przez odkrycie niewłaściwej liczby chromosomów lub uszkodzenie któregoś. [Dlaczego takie szczegóły trzeba znać już w liceum? Nie mam nic przeciw zdobywaniu wiedzy, ale spokojnie... Chociaż po co marudzić akurat teraz? Lepiej zostawię sobie ten przywilej na cykle życiowe pasożytów.]
Chromosomy mają umiejętność samopowielania się, które przebiega intensywnie, gdy chromosomy są jeszcze chromatyną i w wyniku którego powstają dwie identyczne kopie chromosomów, z taką samą informacją genetyczną, z początku połączone centromerem. (Każda z nich to chromatyda siostrzana.) Powielenie chromosomów zachodzi w komórce w tym samym czasie, co replikacja DNA. [Idę spać, a jutro wstanę. Przed snem tylko poczytam o przyrodzie i człowieku... żałosne to wszystko do sześcianu.]

Na początku odrobina powtórzenia: u roślin lądowych w większości dominuje sporofit, a rozmnażanie przez zarodniki wytwarzane na wyniesionych wysoko zarodniach i roznoszone przez prądy powietrza. Aby temu sprostać, rośliny muszą wytwarzać wiele rodzajów tkanek, w tym wcześniej omówione drewno i łyko.

Tkanki twórcze (merystemy) – skłądaja się z niewielkich komórek o cienkiej ścianie komórkowej, dużym jądrze i małych wakuolach. Komórki te są zdolne do regularnych podziałów, a ich komórki potomne tracą tę zdolność, przekształcając się w komórki innych tkanek zwanych tkankami stałymi.
Są dwa typy wzrostu. Pierwszy to dyfuzyjny i ograniczony (podziały zachodzą w całym ciele lub organie, aż do osiągnięcia odpowiedniej wielkości. Wtedy komórki zaczynają się różnicować. Ten typ wzrostu charakteryzuje większość zwierząt oraz niektóre organy roślin.). Drugi to zlokalizowany i nieograniczony. (Ma miejsce w określonych obszarach ciała, np. w merystemach wierzchołkowych i nie kończy się przed końcem życia rośliny.)
Merystemy mogą być wierzchołkowe (na szczytach pędów i korzeni – wzrost na długość) i boczne (wzrost na grubość, na przykład kambium – miazga wytwarzająca głównie tkanki przewodzące i fellogen - tkankę okrywającą.)
Tkanki okrywające - o nich pisałam (choć czasami prawie cytowałam) w poprzednim poście. [post i post - nie zauważyłam dotąd, że to homonimy.] Ale temat nie został wyczerpany, bo opowiadałam tylko o skórce nadziemnej, i to nie dodając, że bywa pokryta włoskami, które mogą chronić roślinę przed zbyt dużą ilością światła słonecznego, przed zimnem, albo przed roślinożercami (na przykład włoski parzące pokrzywy albo kolce róży).
Skórka korzenia za to nie posiada kutykuli, bo musi chłonąć wodę i sole mineralne. Z tego też powodu komórki epidermy korzenia wykształcają włośniki.
W przypadku roślin nasiennych, skórka okrywa tylko młode łodygi i korzenie. Potem, w miarę przyrostu rośliny na grubość, zostaje rozrywana i jej miejsce zajmuje korkowica (peryderma). Ma ona trzy warstwy. W środu fellogen do wewnątrz odkładający warstwę fellodermy, a na zewnątrz dużo warstw korka. Ściany korka przesycone są suberyną - związkiem tłuszczowym nieprzepuszczalnym dla powietrza i wody. Korek jest martwy i ma przetchlinki, przez które zachodzi wymiana gazowa.
Napiszę tu jeszcze o tworach wydzielniczych rośliny. Mają one różne pochodzenie, jednak wszystkie maja za zadanie wydzielać różne substancje, zatem posiadają gęstą cytoplazmę [zachęcające] i dobrze rozwiniętą siateczkę śródplazmatyczną. Te dwie cechy świadczą o intensywnej przemianie materii [Czy pracują więcej od innych komórek? Chyba nie... chyba po prostu inaczej. A może i więcej, ale mają większy... potencjał.]. Wytwory skórki to włoski wydzielnicze, które mogą produkować, na przykład olejki eteryczne odstraszające lub otruwające głodnego roślinożercę. Albo mogą być włoskami parzącymi wytwarzającymi substancje parzące (u pokrzyw na przykład – kwas mrówkowy). W kwiatach roślin okrytonasiennych odnajdziemy miodniki - produkujące słodki płyn dla zapylaczy. Włoski rosiczki wydzielają enzymy trawienne rozkładające ciała owadów w celu uzyskania azotu.
Wewnątrz rośliny mogą znajdować się, na przykład, rury mleczne - żywe wielojądrowe komórki z sokim mlecznym (zawiesina białek, cukrów, żywic, gum i olejków eterycznych), używanym często przez człowieka do wyrobu różnych substancji.
Kanały żywiczne drzew iglastych powstają przez rozsunięcie się komórek wydzielających żywicę. Sok mleczny i żywica chronią rośliny przed roślinożercami [Roślinożerca... dla roślin to słowo musi brzmieć koszmarnie.]

Mam ogromne zaległości w tym, co sobie ustaliłam jako konieczne do przerobienia, a nie chcę na razie wykorzystywać czterech dni zapasu. Dlatego szybko tkanki roślinne.

Ogólnie, rośliny lądowe są wielokomórkowe i tkankowe, choć czasami jedyną tkanką jest miękisz.
Tkanki mogą chronić ciało rośliny, wzmacniać je mechanicznie, przewodzić wodę i substancje odżywcze, czy budować organy rośliny. Te wszystkie… udogodnienia są konieczne, aby roślina przetrwała na lądzie. W wodzie bowiem ma wystarczającą ilość… wody, więc nie martwi się o jej utratę poprzez parowanie. Jako że woda ma dużą gęstość, podobną do gęstości cytoplazmy komórek, ciało rośliny nie musi być także wzmocnione mechanicznie. Jedyne, co jest lepsze na lądzie dla organizmów fotoautotroficznych, to o wiele większa dostępność światła. Dla światła warto przystosować się do nowych warunków.

Skórka – to zewnętrzna warstwa ściśle upakowanych komórek, pokrytych kutykulą, zawierającą kutynę i woski, co zapobiega nadmiernej utracie wody. To tkanka okrywająca, epiderma.
W skórce znajdują się aparaty szparkowe. Są one potrzebne do wydzielania wody i przez to chłodzenia rośliny oraz chronienia przed uszkodzeniem komórek. Poza tym, co ważniejsze, tą drogą roślina pobiera dwutlenek węgla i usuwa tlen. Co więcej, parowanie umożliwia ruch wody i soli mineralnych w roślinie. Gdy komórki aparatu szparkowego (tylko one spośród komórek skórki zawierają chloroplasty) są w stanie turgoru, szparka otwiera się, a gdy są słao uwodnione – zamyka w celu ograniczenia parowania.

Woda z komórki do komórki przekazywana jest dzięki plazmodesmom. Jednak czasami te struktury nie są wystarczające…

…dlatego rośliny wykształciły tkanki przewodzące:
łyko (floem) rozprowadzające po organizmie rośliny asymilaty. Posiada żywye komórki. Składa się z rurek sitowych z walcowatych komórek bez jąder (każda komórka to człon, każdemu członowi towarzyszy komórka przyrurkowa), ułożonych jedna nad drugą, z wnętrzem wypełnionym dużą wakuolą, o ścianach poprzecznych silnie perforowanych (z wieloma dziurkami), tworzących płytki sitowe. Przez otwory w płytkach sitowych przebiegają plazmodesmy. Transport składników odżywczych odbywa się bowiem przez cytoplazmę.
drewno (ksylem, tkanka naczyniowa) do transportu wody. Posiada martwe komórki. Składa się z cewek – wydłużonych, wrzecionowatych komórek, chociaż właściwie tylko ich zdrewniałych ścian z licznymi jamkami. Cewki położone obok siebie zachodzą na siebie, przez co woda może płynąć do góry. Drewno składa się też z naczyń, szeregów walcowatych komórek ustawionych jedna nad drugą, któych ściany poprzeczne zanikły częściowo lub całkowicie. W obu rodzajach komórek woda przemieszcza się do góry dzięki podciśnieniu wywołanym przez transpirację wody z liści oraz mają ściany w jakiś sposób zgrubiałe (np, pierścieniowato) i wysycone ligniną.

Między drewnem i łykiem występją komórki miękiszu i włókna drzewne – komórki wzmacniające.
Twarde naczynia jednak nie zawsze są wystarczające, na przykład do ochrony nasion. Dlatego roślina wykształciła tkanki wzmacniające:
zwarcicę (kolenchymę) – o żywych komórkach ze zgrubiałymi, lecz celulozowymi ścianami i
twardzicę (sklerenchymę)- o ścianach inkrustowanych ligniną, co jest przyczyną ich obumierania. Komórki sklerenchymatyczne mogą tworzyć, na przykład włókna lub sklereidy – komórki kamienne.
Drzewa

Mikroryza – to współpraca grzyba i rośliny, a dokładniej jej korzeni. Grzybnia, a może ona należeć do sprzężniowca, workowca lub podstawczaka, przerasta korzenie rośliny, dając jej wodę i sole mineralne i odbierając w zamian związki organiczne. Ponad 90% roślin korzysta z mikoryzy. Dlaczego? Bo to wielokrotnie zwiększa ich powierzchnię chłonną. W końcu starsze korzenie roślin są okryte korą i nie mogą bezpośrednio pobierać wody. W mikoryzie uczestniczą także jadalne podstawczaki, np. prawdziwek (+ dąb) i koźlarz (+ brzoza lub topola).

Tylko grzyby, co zostało dawno temu zaznaczone – rozkładają ligninę, dzięki czemu ratują Ziemię przed przykryciem grubą warstwą organicznych szczątków roślin. Dzięki nim ekosystemy nadal funkcjonują prawidłowo. Niestety, grzyby rozkładają także drewniane konstrukcje wzniesione przez ludzi lub ich albo zwierząt pożywienie. Takie spleśniałe jedzenie, szczególnie gdy sprawcą jest kropidlak, spożyte może powodować marskość wątroby. Kropidlaki wydzielają bowiem groźne alfatoksyny.

Grzyby, niestety, mogą być kojarzone ze średniowiecznym motywem danse macabre. W 944 roku kościstą postacią z kosą okazała się  buławinka czerwona, workowiec którego postacią przetrwalną jest spopularyzowany przez Herberta sporysz („Pan od przyrody”) zawierający trujące alkaloidy i pasożytujący na roślinach uprawnych.
Drożdżaki za to powodują grzybicę skóry i narządów płciowych lub, co jest o wiele groźniejsze, płuc, mózgu i innych narządów wewnętrznych (ale jest to rzadkość!).

Danse


  • RSS