perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: ksiazka

Ale dlaczego? Przecież jej historia jest jakby wciąż zachmurzona,
przecież na prawdziwe Słońce trzeba czekać aż do ostatniej kartki.
Zgasł wielki ekran, ludzie zaczęli wychodzić z sali. Wtedy to przyszło.
Jakiś wewnętrzny niewidzialny krwotok, który kazał wyciągnąć chusteczkę i
nie ruszać się z miejsca. Mimo siostry, która powtarzała „nie róbcie
wiochy” (mama zareagowała podobnie), mimo czekającego na dole pana, mimo
że przecież już nic się nie działo, film się skończył…
Muzyka. Zdjęcia. Żadnych ukrytych refleksji, wszystko na tacy, obok
filiżanki z herbatą. Bohaterowie mówiący językiem elfów. Suknie, które
istnieją po to, by ładnie wyglądać. Mgła i łzy Jane, tak bardzo
nieudawane. I wciąż te obrazy, jakby bohaterowie sami ich szukali,
ciągle światło na kwiatach jabłoni i wazon za grubą firanką. Muzyka
przychodząca właśnie wtedy, gdy jest potrzebna, bardzo zauwżalna, bardzo
dyskretna, najpiękniejsza.
A jednak coś zostanie, na pewno, jak po książce. Przesłanie Jane Eyre
jest być może tak jasne, jak trudne słowo, które odnalazłam pod zakrętką
„Tarczyna” tuż przed początkiem filmu. Bo co innego pozwoliło jej
podjąć właśnie takie decyzje, które zaprowadziły ją przed oblicze
najważniejszego? Skończyłam właśnie jeść czekoladę, mogę się nim
podzielić: „asceza”.

Najromantyczniejszy, najbardziej romansowy romans. Żenada. A przecież… moja ulubiona!

Taki tytuł nosi książka Jana Parandowskiego, której treści obecnie asymiluję i którą gorąco polecam wszystkim chcącym pisać. Autor przechodzi kolejno przez wiele, jeśli nie wszystkie aspekty twórczości literackiej i przedstawia je z punktów widzenia różnych pisarzy i różnych… epok. Na początku książki za przykłady brał dzieła, o których nigdy nie słyszałam, a mimo to było dla mnie jasne, co ma na myśli (chociaż czułam się pewniej gdy pisał o wielkiej Improwizacji Mickiewicza, po której nasz wieszcz osłabł z… emocji?).

Język jest piękny, metafory oryginalne.
Przekaz przejrzysty, myśli odkrywcze (kto by pomyślał, jak bardzo pomagać lub przeszkadzać mogą pisarzowi żona, choroba, bieda, więzienie, gwar miasta i narzędzia pracy!)
Jedyne, co mnie razi, to nieugiętość niektórych osądów autora, jakim potem zaprzecza. Ale to jest chyba właśnie technika różnych punktów widzenia…

Zaczynając

Brak komentarzy
Dzisiaj wymyśliłam tytuł swojej przyszłej książki, którą napiszę w wakacje! „Ktoś fajny znad morza”. Pierwszy rozdział: „Początek fajnej przygody”, drugi: „Czy jestem fajna?”, trzeci: „Poznałam kogoś fajnego”, czwarty: „Ktoś fajny znad morza”. To będzie miało wzięcie!
Ale niestety, na razie muszę zająć się maturą. (Mam nadzieję, że pisanie o tej porze nie przeszkodzi mi wstać jutro o siódmej.)
Zdaję biologię, chemię i fizykę. Chemią martwię się najmniej z powodu korepetycji, fizyki się boję, ale nie jest jej tak dużo, jak
BIOLOGII!
Dzisiaj skończyłam czytać pierwszą z pięciu części podręcznika wydawnictwa WSiP. Zakończył się słowem „uzasadnij”.
Uzasadnij…!
Uzasadnij, czemu chcesz iść na WUM. Bo nie idę na UW. Czemu? Bo tak wybrałam. Czemu? Bo musiałam zrezygnować z polonistyki. Czemu? Z powodów zewnętrzno-wewnętrznych. Jakich? Nieciekawych!
Niech będzie!
Dzisiaj miałam przygotować sobie plan powtórki do matury, ale ze szczerym wstydem wyznaję, że szukając kartki, na której wypisałam wszystkie tematy z biologii, znalazłam komiks Gigant (Naprawdę ciekawy! I inspirujący. I śmieszny.). Nie mam pojęcia, skąd się tam wziął. W szufladzie, w której jest wszystko, może nawet moja bluzka, która zaginęła dawno temu, a którą nie zdążyłam się nacieszyć. W szufladzie, w której kryje się tajemnica, ale nie kartka z tematami.
Szuflada! Zapchana szuflada! Nie wiadomo, jakie kryje wartości lub odpadki. Wyposażona przez właściciela, ale jak dawno! Nie zachęca do przejrzenia. Właśnie taka jestem. Kiej ta szuflada dusza Jagusina.
Dlatego dziś postanowiłam, że będę radosna. Z założenia. Bo radość jest znakiem szczęścia, które zwykle jest miłe dla otoczenia. Mam siostrę, która często bywa radosna i choć czasami to jest drażniące, ogólnie bardzo mi odpowiada.
Wiem, że prawdziwa radość musi być głęboka. Ale ile rzeczy ludzie robią z założenia i jak często dobrze im to wychodzi! Warto brać ach – ster życia – w swoje ręce, ufając przy tym Bogu. Prosząc Go o wiarę i aby był Żródłem i Celem.
Zatem matura! Plan powtórki znajdzie się właśnie na tym oto blogu.
(Jak dobrze jest nie robić buziek przy każdym zdaniu. Polecam każdemu.)
Ktoś fajny znad morza

  • RSS