perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: kosciol

O ten.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek się wypowiem w tego typu sprawie, ale wydaje mi się, że obserwuję tu podobną manipulację jak w każdej porządnej reklamie.
Wycina się z czyjejś wypowiedzi ,,Trzeba zachować ostrożność”, a odbiorca myśli: ,,Jaką ostrożność?! A co z biednymi DZIEĆMI?” i nie zastanowi się już, jak właściwie wyglądał wywiad w całości i dlaczego w mediach, w których chodzi o sensację, mówi się właściwie TYLKO o tym. Teraz osoba, która ogląda takie strony, ma bardzo jednoznaczny obraz Kościoła. Ja wchodząc do Internetu i widząc koloratkę już wiem, jakich informacji oczekiwać. A przez całe życie poznałam wielu księży o różnych wadach i zaletach, takich, którzy wydawali się być z siebie dumni i takich (więcej), którzy cicho pomagali i naprawdę wierzyli w Boga. I żaden z nich mi nic nie zrobił gdy jako mała samotna dziewczynka szukałam wsparcia gdzie mogłam (miałam jakąś dziecięcą depresję, jeśli to możliwe).
Proszę o rzeczywistą obiektywność w czytaniu artykułów takich jak powyższy.

Mamy tylko jedno życie. Jest krótkie. Dobrze jest je dobrze przeżyć. Nie ma jednak jednej recepty. Każdy jest w innej sytuacji, a dochodzenie do zbawienia (zostawanie świętym) u każdego wyglądało inaczej. Jedni wychowywali się w bardzo pobożnych rodzinach, inni nagle doznawali olśnienia. Są z Polski, Niemiec, Włoch i Ameryki. A niektórzy zostali dawno zapomnieni i może byli w warunkach wręcz identycznych jak nasze (w moim przypadku to byłoby dość wygodne życie z możliwością wykształcenia, ale po różnych nieciekawych wydarzeniach, jak rozwód rodziców i własna wredność).

Jeśli młoda osoba wierzy w życie po śmierci, wierzy konkretnie w Chrystusa, powinna pomyśleć nad tym, co po Nim zostało. Chodzę do kościoła. Słucham kazań. Niektóre są „starej daty”. Inne naprawdę pomagają zrozumieć, o co chodzi w Ewangelii w związku z codziennością. To te, które poszły do przodu razem z przemysłem (;)) albo te, które zawsze będą aktualne.
Codziennie dokonuję nowych odkryć i codziennie robię różne, często te same błędy. Jak wyrwać się z tego koła? Nie da rady.
Oparciem w tym jest Kościół – mnóstwo, mnóstwo ludzi, którzy też mają swoje koła. Niektórzy są akurat bardziej „święci”, inni mniej. Obie grupy są wsparciem, dla obu sama mogę być wsparciem.
Czy Kościół naprawdę pomaga, czy towarzyszy? Nie, jeśli nie znajdzie się tam swojego miejsca. Może to być pokoik z ciszą, książkami (które napisał ktoś badziej uzdolniony ode mnie i Chrystus więcej mu objawił, może on więcej słuchał), a w niedziele z Eucharystią, może być grupa, która razem uwielbia Boga, cieszy się Jego miłością (w praktyce oczywiście nie zawsze jest to emocjonalnie wspaniałe, ale pomaga pozostać na drodze dobrego przeżywania życia).
Teraz dużą rolę w Kościele pełni Internet, jest tam wiele materiałów innych chrześcijan, którzy coś odkryli czy przeżyli w związku z Pismem Świętym i Bogiem.
Dlatego uważam, że obecnie można znaleźć w Kościele zarówno wsparcie i zrozumienie, jak i przykład. Nie warto zrażać się antyprzykładami.
A najważniejsze jest to, że w Kościele jest Chrystus (przychodzi realnie w czasie Mszy – jemy (jakkolwiek to brzmi) Jego Ciało), dzięki Niemu kara jaką powinniśmy dostać za różne nieciekawe ciemne sprawy, jest odwołana, jeśli tylko w to wierzymy.
Dzięki Bogu żyjemy i dzięki Niemu, w każdej sytuacji, możemy zacząć kochać.
Patrząc na sprawę w ten sposób, nieważne stają się wykroczenia nasze i innych. Chyba że można im zapobiec albo jakoś złagodzić konsekwencje.


  • RSS