perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: jan-parandowski

On

Brak komentarzy

Jan Parandowski to jednak stanowczo mistrz. No, zobaczcie sami:
„Od półtora wieku tytoń stał się nieodstępnym towarzyszem pracy pisarskiej, co
w pewnym purytańskim krytyku angielskim wzbudziło podejrzenie, że może to być
przyczyną stopniowego zanikania geniuszów. W jego oskarżeniu odezwały się po raz ostatni
klątwy, jakimi ścigano tytoń przez dwa stulecia, od końca wieku XVI, kiedy zaczął się
rozpowszechniać w Europie. Papieże go potępiali, kaznodzieje grozili tym, co „piją
smrodliwe ziele diabelskie”, że tak samo w piekle wędzić się będą w jego dymie, dekretami
królów i parlamentów wydawano srogie zakazy, ustanawiano kary: łyk fajki lub niuch
tabaki mógł wiele człowieka kosztować” – Alchemia słowa
Prawda, że prosto? Bez zbędnych komplikacji? Że dobitnie? Że z humorem? A gdy czytam inne rzeczy, jakieś opracowania, to od początku do końca jednego zdania, zdążę pięć razy zgubić sens. To samo jest w moich wypracowaniach. Prostoto, siostro prawdy, przybywaj!

Taki tytuł nosi książka Jana Parandowskiego, której treści obecnie asymiluję i którą gorąco polecam wszystkim chcącym pisać. Autor przechodzi kolejno przez wiele, jeśli nie wszystkie aspekty twórczości literackiej i przedstawia je z punktów widzenia różnych pisarzy i różnych… epok. Na początku książki za przykłady brał dzieła, o których nigdy nie słyszałam, a mimo to było dla mnie jasne, co ma na myśli (chociaż czułam się pewniej gdy pisał o wielkiej Improwizacji Mickiewicza, po której nasz wieszcz osłabł z… emocji?).

Język jest piękny, metafory oryginalne.
Przekaz przejrzysty, myśli odkrywcze (kto by pomyślał, jak bardzo pomagać lub przeszkadzać mogą pisarzowi żona, choroba, bieda, więzienie, gwar miasta i narzędzia pracy!)
Jedyne, co mnie razi, to nieugiętość niektórych osądów autora, jakim potem zaprzecza. Ale to jest chyba właśnie technika różnych punktów widzenia…

  • RSS