perypetie-maturzystki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2011

Schematy

Brak komentarzy

Schematy? Schematom mówimy – nie. Może to tylko tak dziala czlowiek, że kiedy coś się wydarza, on przypomina sobie, kojarzy, że podobnie bylo i kiedyś. Schematom mówimy nie.
Wczoraj upadalam z żalosności. Nie do konca to mi się udalo, bo obejrzalam jednak film, który mnie wzruszyl. Nie mialam pod ręką slodyczy, w pokoju byl porządek, wlosy mialam umyte… nie, nie udalo się.
Nic nie jest takie samo.
A dziś znowu z tego dolu, który jednak jakoś tam jest, wyciągnęla mnie ta sama osoba + jej przyjaciel. Jak milo bylo pochodzić po sklepach z filmami, książkami i muzyką. Jak milo bylo potrzymać w rękach karabin i porozmawiać o gotowaniu. Jak milo.

Bylam na rekolekcjach oazowych, gdzie dowiedzialam sie o czterech prawach zycia duchowego (http://www.rnz.org.pl/index/?id=fa7cdfad1a5aaf8370ebeda47a1ff1c3), oparte na nauce Kosciola, te najwazniejsze. Okazuje sie, ze poprzednia notka pokrywa sie z pierwszym z nich – „Bog Cie kocha i ma dla Ciebie wspanialy plan”. I teraz pomyslalam – wlasnie, drugie prawo, to ze czlowiek jest grzeszny. No i to wlasnie przeszkadza uczestniczyc w tej milosci… Jak jakas gra komputerowa :P
No i wlasnie – wlasnie trzecie prawo. To tutaj pojawiaja sie komplikacje. Tutaj juz potrzebna jest wiara, ale nie jakas, ale chrzescijanska (łac. Christianitas). Ze ten grzech moze byc „zgladzony” tylko przez Chrystusa. I czwarte, ze musimy go przyjac jak osobistego Pana i Zbawiciela. Brzmi jak osobistego ochroniarza, ale chodzi o to, ze…
Nie! Nie bede wychodzic od tych praw. Nie bede z gory uznawac ich za dobre. Chodzi mi o to, ze nie wszyscy znaja Chrystusa. Chodzi o nieuchwytne. Wiem, ze wiara jest darem. I co dalej? czekac, az Chrystus wejdzie do mojego zycia? Czy to nie jest rownoznaczne z zyciem miloscia? Nie. Bo wiem, kto za mnie umarl. Bog jest… Osoba. Jest tez czlowiekiem… byl nim. Jak… my. On tez zyl w terazniejszosci, zyjac juz wiecznoscia. I zyl w milosci, ale zwracal sie do Boga. Boga, ktorym byl. Pomocy. Ale jednak Bog byl jakby poza Nim. A byl w Nim.
A Stary Testament? Tam Bog jest po prostu… Bogiem. Takim wlasnie osobnym, ktory zawiera tylko z ludzmi Przymierza. Czyli ze co? Czyli ze wtedy chodzilo o cos innego? Watpie, zeby ludzie zastanawiali sie, czy Bog jest w nich. Pragneli tylko, aby byl WSROD nich. Bo wtedy mogli pokonac wrogow, odnalezc swoj kraj… i nie widzieli Go, o nie. Wierzyli. A inni nie wierzyli. No ale to wtedy Przykazania… (mam tak mala wiedze, ze lepiej sie nie wypowiadac o ST, taka czastkowa, no ale trudno.), zasady jak postepowac, zeby… kochac Boga i innych, zeby osagnac szczescie.
Osiagnac szczescie… czy nie o to chodzi w innych religiach?
A ja nie czuje tak naprawde w sobie ani zachety do zycia miloscia, ani zachety do wiary. I co? Czuje tylko… codziennosc. Tyle ze na niej sie nie skonczy. Wiadomo, chce byc szczesliwa. Wiem, ze aby to sie stalo, musze wyzwolic sie z roznych przyzwyczajen i zajac se tym, co lubie. Ze nie moge dac sie wykorzystywac przez innych. Ze musze miec wokol siebie porzadek. Ze nie moge pozwolic, aby ktos decydowal za mnie o moim zyciu (I tu na przyklad sobie nie radze. W poprzednich przypadkach tez nie, ale to mniej boli. I tu wlasnie zaczynam potrzebowac Boga…). Musze konczyc, siostra zmierza w  kierunku swojego pokoju.

Peloha

Brak komentarzy

Przeczytalam ksiazke „Peloha” – zapis slow Mary Earle – kobiety, ktora namawia, aby zyc swiadomie, uwazajac sie za „przypominacza”. Przekonuje do wyzwalania z leku i do milosci dla calego swiata. Podchodzi do ludzi i natury od srodka, pragnie widziec w nich to, co jest takze w niej samej, pragnie byc ze wszystkim jednoscia.
Patrze teraz na siebie jakby troche z boku. Gdy robie znak Krzyza, zastanawiam sie nad nim – oznacza on, ze modle sie w imie Tego, w ktorego wierze. W kogo wierze? W… Boga. W jakiego Boga? Tego, ktory pragnal swiata i mnie. Jak to? Osacza mnie to, co niepotrzebne i nie potrafie poczuc Tajemnicy. A moze wszystko jest potrzebne, tylko nie potrafie z tego korzystac.
No tak. Wiec istnieję. Po co? Zeby uczestniczyc? W czym? W zyciu swiata?
Po co jestem na Ziemi? Krotki okres przed wiecznoscia… aby… proba? A moze ten okres jest wlasnie bardzo wazny? Moze wiecznosc i terazniejszosc… wiem malo, jest mi trudno, doswiadczam smutku po spotkaniu czlowieka, moge duzo, ale tylko w granicach tego swiata. Po co?
Istnieję. I bede istniec. Teraz i potem. To teraz jest tak wazne jak to potem, wiec istnieje teraz i bede istniec potem z tego samego powodu. Zeby… uczestniczyc w tej milosci, dzieki ktorej jestem? Teraz jest wiecznosc i nieskonczonosc.
Ha! Milosci… jestesmy w domu. Ciagle to samo. Bog nas stworzyl, wiec przede wszystkim do Niego powinna sie kierowac, bo to z niego wyszlismy… jakby… dlatego tez rodzice, rodzina. Potem osoba, potem rodzina, nowa. I wszyscy sa jednoscia, bo wszyscy sa z tej Milosci, wiec kochac wszystkich, bo… kochac Boga, bo uczestniczyc w milosci. Placze.
Boze…


  • RSS